sobota, 13 września 2008

Początek



Stało się. Po kilku latach przyjaźni i po dziesięciu miesiącach intensywnego romansu z Sarajewem postanowiłam związać się z nim a stałe. Dziewiątego września opuściłam rodzinną Warszawę i z jedną walizką oraz głową pełną rozmaitych myśli wsiadłam do pociągu.

Wszystko zaczęło się jakieś pięć lat temu, na początku moich slawistycznych studiów, od eseju bośniackiego pisarza Dževada Karahasana, który przedstawił Sarajewo i styl życia jego mieszkańców w sposób niezwykły, choć jak się później okazało nazbyt wyidealizowany i w ogóle nieprzystający do rzeczywistości. To jednak wystarczyło, żeby obraz miasta położonego w słonecznej dolinie, którą zamieszkują wyznawcy największych religii świata wrył się w moją podświadomość na tyle mocno, że postanowiłam za wszelką cenę przekonać się na własnej skórze jak to właściwie jest. Pierwszy raz przyjechałam do Sarajewa w 2005 roku i od razu trafiłam na wspaniałych ludzi, którzy nie tylko otoczyli mnie opieką, ale umożliwili mi poprzez swoje opowieści i podarowane książki poznanie Miasta takim jakim jest ono naprawdę lub raczej jakim nigdy nie było. Od tego czasu wracałam do Sarajewa co roku i każdy z tych pobytów podsycał moją ciekawość i fascynację, choć wszelkie stereotypy posypały się w proch, a ja wiedząc coraz więcej o Mieście, coraz mniej je rozumiałam. Sarajewo przyciągało mnie do siebie, a ja nie potrafiłam się mu oprzeć. Uznałam to za wystarczający powód do tego, aby zatrzymać się w nim na dłużej. Pozostawało tylko pytanie jak to zrobić? Scenariuszy było wiele: studia podyplomowe, nauczanie języka polskiego, tłumaczenie dla wojska, ambasada... Po wielu wysiłkach każdy z nich okazał się nierealny. Z bólem serca zaczęłam się poddawać i przyzwyczajać do myśli, że Sarajewo pozostanie miejscem, w którym spędzać będę jedynie kilka letnich dni w roku. Jednak, jak w każdej przyzwoitej opowieści, kiedy wydaje się, że happy endu nie będzie, wydarza się COŚ. W tym wypadku na mojej drodze stanął niezwykły Mieszkaniec Miasta, dzięki któremu nierealne stało się realnym. I jak w bajce wszystko dobrze się skończyło. Mam świetnego partnera, przytulne mieszkanie i satysfakcjonującą pracę - a w tle Sarajewo. I to nie koniec, ale początek historii.


8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Krysia! Po prostu świetnie! Trzymam mocno kciuki za udany pobyt w Sarajewie. A propos Karahasana, mitologizuje to miasto, fakt, ale może też (choć trochę, mam nadzieję) wpływa na jego wizerunek wśród samych "Saralji". Ja głęboko w to wierzę. Polecam, jeśli jeszcze nie znasz, najnowszą jego książkę - "Izvjestaji iz tamnog vilajeta", oczywiście mitografia na całego, ale urodzie tych mitów trudno się nie oprzeć, przez co może i Capajebo na moment Sarajevem się wydaje (ja się podjarałem tym tak bardzo, że zacząłem to tłumaczyć). Zdawaj relacje na blogu, czekam na wieści i telepatetycznie wspieram na odległość! pozdrawiam z Gdańska, Miłosz

Anonimowy pisze...

Krysia! Po prostu świetnie! Trzymam mocno kciuki za udany pobyt w Sarajewie. A propos Karahasana, mitologizuje to miasto, fakt, ale może też (choć trochę, mam nadzieję) wpływa na jego wizerunek wśród samych "Sarajli". Ja głęboko w to wierzę. Polecam, jeśli jeszcze nie znasz, najnowszą jego książkę - "Izvjestaji iz tamnog vilajeta", oczywiście mitografia na całego, ale urodzie tych mitów trudno się nie oprzeć, przez co może i Capajebo na moment Sarajevem się staje (ja się tak bardzo tym podjarałem, że zacząłem to tłumaczyć). Zdawaj relacje na blogu, czekam na wieści i telepatetycznie wspieram na odległość! pozdrawiam z Gdańska, Miłosz

Anonimowy pisze...

Krysia, brawo, cieszę się, że nie rzucasz słów na wiatr! Tylko wytrwaj, trzymamy kciuki.
Pozdrav Tebi i Sarajevu. Maciej.

Anna pisze...

Gratuluje! Trzymam kciuki za udany start i bede tu zagladac. I Ci zazdroscic ;) Pozdrav dla Ciebie i Mieszkanca Miasta,
Ania G.

Anonimowy pisze...

hej, a ja tu zostałam w naszym szarym mieście, ale myslę o Tobie dużo i ciepło. Życzę jak zawsze wszystkiego co najlepsze. Tobie i K. :)
JoJ

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Trzymam kciuki, żeby Ci się chciało:)))i mocno kibicuję Twojemu życiu w Sarajewie.

Pozdrawiam:)
Siostra Twojej sąsiadki;)

jo.vanka pisze...

Cao Krysia! Wpadlam do Ciebie dzieki pewnej Jagodzie G., jeszcze do niedawna w Sarajewie. I ja pare miesiecy temu aktywnie sie tam udzielalam. Bardzo chcialabym sie z Toba jakos skontaktowac bezposrednio. Daj znac.
Pozdrav,
jov

kry pisze...

@Ania,Jojko,Monika: Dzięki za ślad po Was :) Przynajmniej wiem, że ktoś to czyta. Oby Wam się nie znudziło :)Ściskam!

@ Miłosz: Jeszcze w ręce mi nie wpadł ten nowy Karahasan. Trochę się rozczarowałam jego poprzednią powieścią "Noćno vijeće"... Jak to mówi K. : "Fini, elitni nacjonalizam" ;)Ale te eseje na pewno sprawdzę. Pozdrawiam i pisz na priv. co u Ciebie!

@ Jo.vanka: Tutaj jest mój adres mejlowy: kry.zukowska@gmail.com Napisz!